Sobota na kole - czyli sobota na rowerze

Wiecie, że po czesku "na rowerze" to "na kole"? Zabawnie prawda? Mogę więc powiedzieć, że sobotę spędziliśmy na kole albo raczej na kolech :-)

Cieszę się, że zabraliśmy z Polski nasze rowery bo tutaj w Pradze naprawdę jest gdzie z nich korzystać i właśnie w ostatnią sobotę wybraliśmy się w nie pierwszą już naszą ale pierwszą tak długą wycieczkę rowerową. Pojechaliśmy trasą rowerową A2 wzdłuż Wełtawy prawie aż do granicy miasta i z powrotem. Widoki po drodze były przepiękne a ciepłe i pachnące letnie powietrze samo pchało się do płuc. 

Oprócz nas było sporo innych chętnych do "sportowania" się tego dnia. Byli kolarze, rolkarze, deskorolkarze, biegacze i spacerowicze. Duzi i mali. Słychać było język czeski, włoski, hiszpański (lub portugalski) i polski - ale tylko w naszym wykonaniu.  Mimo to na ścieżce nie było tłoku, oprócz węższego odcinka przy ZOO gdzie trzeba było wymijać osoby udające się na zwiedzanie ogrodu. Po wyjechaniu z okolic centrum można się już było rozkoszować widokami.

Wełtawa płynie tu spokojnie i ma uroczy brzeg, idealny do spacerów i jazdy na rowerze. 

 

Takie skałki to żadna rzadkość, całe Czechy są pofalowane, w Pradze również non stop chodzi się góra-dół. Przez to też widoki mają jeszcze więcej uroku. Ciężko było patrzeć na drogę gdy jechało się wśród takich wąwozików, szybko pedałować przez to też się nie chciało.

Ciekawy przystanek zrobiliśmy przy kompleksie sportowym Troja. Jest tu tor do uprawiania kajakarstwa górskiego, knajpka z żarciem i piwkiem, boisko do piłki plażowej, wypożyczalnia kajaków (oczywiście), trochę trawki do leżenia plackiem i kilka malutkich domków letniskowych. Można sobie popatrzeć jak zawodnicy trenują, posiedzieć i wypić piwko, soczek, zjeść lody, odpocząć. Extra miejsce.

  

A jak na Troję przystało jest i koń trojański. Jest to kawiarnia "U Trojského koně", obecnie zamknięta.

Bliżej centrum też udało mi się utrwalić kilka inspirujących widoków. Przede wszystkim obdrapane i zardzewiałe łodzie. Oj jak ja uwielbiam takie rzeczy rysować, będą na pewno ćwiczone! Zdjęcia nie są super jakości bo robię je po prostu telefonem, nie posiadam obecnie żadnego aparatu fotograficznego, ale to nie ważne, wysilę wyobraźnię i będzie dobrze. Wyraźne zdjęcia są dla leszczy ;-D

Bardziej eleganckie miejsca na nabrzeżu też oczywiście istnieją i można nacieszyć oczy. Nie ma co, trzeba będzie któregoś dnia złapać za kajak. Ahoj!

Komentarze