Procházky po Praze - czyli spacery po Pradze


Jak perły na sznur nawlekamy kolejne doświadczenia i przeżycia w Pradze. Wszystko jest nowe i ekscytujące. Pierwsza wizyta z kotami u czeskiego weterynarza, pierwsze załatwianie sprawy na poczcie, pierwsza jazda praskim tramwajem, autobusem i tak dalej. 

Nie potrzeba snuć wielkich planów wycieczkowych bo Praga jest tak piękna, że wystarczy wsiąść w metro i przejechać kilka stacji do centrum. Wysiadamy zawsze na jakiejkolwiek i łazimy aż nas nogi rozbolą. Robię dużo zdjęć i później mam co rysować i szyć. Kiedy nie chodzimy po mieście to jeździmy rowerami i napawamy się pięknymi widokami.

Obok mojego stołu na podłodze piętrzą się zarysowane kartki, za krzesłem stoi papierowa torba, do której wyrzucam te nieudane lub opatrzone. Drugą stronę stołu zajmują pudełka wypełnione kolorowymi skrawkami materiałów do układania obrazków. Minęły trzy miesiące odkąd mieszkamy w Pradze a przez ilość zajęć wydaje się jakby to już był co najmniej rok. 

Nazbierało się trochę ciekawych fotek. Ostatniego upalnego dnia tego lata byliśmy nad jeziorem Hostivař. To w Pradze, w sąsiedniej dzielnicy. Woda była trochę mętna i zielona ale czysta, w sensie zanieczyszczona biologicznie ale bez śmieci, chemii i tak dalej. Był niesamowity skwar a woda była ciepła przy powierzchni. Cudownie się orzeźwiliśmy.

W kolejny weekend wybraliśmy się rowerami na wzgórze w Klecanach. Jest tam punkt widokowy, z którego jest piękny widok na Wełtawę oraz rozstawioną na niej lokalną elektrownię wodną. Podjazd był w terenie, dość wymagający i poczułam się jak za dawnych czasów gdy trenowało się w Szczyrku na Skalite. Nawet trochę wyplułam płuca. Fantastyczny trening!



Dziś z kolei wybraliśmy się na spacer po mieście. Przejechaliśmy linią metra B, w miejscowym dialekcie "Bećką", do stacji Karlovo náměstí i stamtąd spacerkiem wzdłuż nabrzeża doszliśmy do małej przystani Podolský přístav gdzie mieści się Český Yacht Klub. Ciągnęło mnie tam, żeby pofocić trochę stateczków do rysowania.





Gdy wyszliśmy z metra było jeszcze słonecznie i cieszyliśmy się z tego bo w tym tygodniu była taka pogoda w kratkę. Jednak w końcu dopadł nas deszcz i wygonił do domu na obiad :-)



Komentarze