Divoká Šárka to miejsce, które już dawno chciałam odwiedzić
i nie mogłam się doczekać. Jeszcze specjalnie czekałam aż zacznie się jesień aby
przyjechać w tu w momencie gdy liście zaczną się przebarwiać przez co las
stanie się kolorowy. Nie zawiodłam się i byłam zachwycona.
Divoká Šárka to rezerwat przyrody i jeden z największych parków w Pradze. Są tu wspaniałe skaliste zbocza, szemrzący potok Šárecký, wąwóz Džbán, jezioro o tej samej nazwie i stepy rozłożone na rozległym, płaskim szczycie. Całość otacza gęsty las pełen starych drzew.
Po wejściu do parku, mimo iż tuż obok jego granicy leci trasa szybkiego ruchu, linia kolejowa, metro i zaraz obok jest lotnisko, wszystkie odgłosy miasta cichną i można poczuć się jak w górach. Słychać tylko szmer potoku, śpiew ptaków i własny oddech.
W parku jest mnóstwo dzikich ścieżek prowadzących w las ale jest też utwardzona dróżka, która prowadzi godzinną rundką prze najciekawsze miejsca.
Na szczycie wąwozu są niesamowite skałki i świetny widok. Z jednej strony jest las i cały park a za moimi plecami gdy robiłam to zdjęcie był już tylko kawałek parku a dalej miasto.
Na samym dole jest niewielki ośrodek wypoczynkowy z basenami. Moim zdaniem strasznie tu nie pasuje i psuje krajobraz.
Stepy na szczycie, niezły kawał pola. W oddali widać miasto.
Jeziorko z niewidocznym na zdjęciu a znajdującym się dalej i po lewej kąpieliskiem. To jest już przy granicy parku i zraz obok są już bloki i ulice miasta :-)
Do tego koszyczka spływa nadmiar wody, który wypływa w postaci strumyka po drugiej stronie, za wałem będącym granicą jeziorka a na którym stoję robiąc to zdjęcie.
Niesamowite, pionowe skały w wąwozie. Iście górski krajobraz. Powietrze pachniało tu wodą ze strumienia. W ogóle w całym wąwozie powietrze było zimniejsze i bardziej wilgotne niż poza nim. W czasie spaceru wzdłuż tej części parku wydychaliśmy parę z ust a dzień nie był zimny. Było około 10 stopni i poza wąwozem pary nie było :-)
Ścieżka przez wąwóz.
W środku parku, wzdłuż strumienia jest kilka miejsc ze starymi zabudowaniami przerobionymi na gospody, restauracje i prywatne posiadłości.
Potoku pilnuje drewniany diabeł. Trochę już spróchniał od tego stania :-)
Droga przeplata strumień w kilku miejscach ale są mostki więc można spacerować, jeździć rowerem a nawet czasami trafi się i samochód z wolna podążający do jednego z domów.
Jest to na pewno oryginalne miejsce do mieszkania ale ja bym chyba nie chciała tu mieć domu. Jest tu chłodno i wilgotno i jeszcze ten diabeł :-)
Komentarze
Prześlij komentarz